wtorek, 19 marca 2013

#2

Boże, czemu mnie zawsze coś takiego spotyka. Harry po jakiś 15 minut zatrzymał się. Spojrzał na mnie.
-Nie płacz proszę.
-Przepraszam, ale nie jestem silną osobą. 

-Czemu Twój tata to zrobił? No wiesz, wyrzucił Cię z domu?
-Tak samo jak Twój, stracił swoją miłość. Nie był gotowy na byciem ojcem, zawsze wychodził z domu. Nigdy nie miałam tak dobrego kontaktu z nim jak z mamą. Kiedy miałam 15 lat, mama zmarła. Pocięła się, nie wytrzymała psychicznie tego. Tak mi wstyd się przed kimś się tak odtworzyć. Nawet jak opowiadam to mojej przyjaciółce którą znam od dziecka, wstyd mi.
-Nie potrzebnie, to nie Twoja wina, że stało się tak jak stało. Nie obciążaj się tym, myślisz, że ja miałem łatwiej? Moja mama wyniosła się z tego domu, zostawiła mnie z nim. Uważała, że poradzi sobie ze mną. A ja jestem bardzo buntowniczy, nie dałem się bić. Zacząłem chodzić na boks. I tak jakoś udawało mi się przeżyć w tym domu. 
Spuścił wzrok. Widziałam jak spadła pojedyncza łza. Chwyciłam za jego podbródek i delikatnie uniosłam jego twarz. Patrzyliśmy w sobie oczy. Widziałam smutek  w jego oczach, a także współczucie  Dałam mu delikatnie buziaka  w policzek i przytuliłam się do niego. Popłakałam się, tak po prostu. Dałam upust emocjom. Gładził mnie po włosach, pocałował w szyje i się oddalił.
-Trzeba być silnym a nie miętki 
-Racja, ruszaj,
Tak jak powiedziałam tak zrobił. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Chyba się zakochałam. Głupio to brzmi. Bo poznałam go jakąś godzinę temu.. Za ok. 15 minut byliśmy na miejscu. Była to wielka willa.. Już ją gdzieś widziałam..Czekaj, czekaj.
-Harry.. Tu nie mieszka czasem Zayn z Victorią?
-Tak, a skąd wiesz? Bo byłam tu kiedyś, Victoria to moja przyjaciółka.
-Jaki świat jest mały.
-Dokładnie

-Cały tydzień ich nie będzie, więc mamy dom dla siebie. 
-To w sumie dobrze, bo nie jestem gotowa na te wszystkie pytania.
Harry się uśmiechnął i wziął nasze rzeczy. Odtworzył drzwi i weszłyśmy. Muszę przyznać, że w środku jest przepięknie. Harry położył na podłodze nasze rzeczy i podszedł do kominka i zaczął w nim grzać.
-Jeśli chcesz możesz pójść się umyć, na górze jest łazienka. W szafce są ręczniki, i jak będziesz potrzebowała to suszarka.
-Dobrze, dzięki
Wzięłam swoja torbę i poszłam  do łazienki. Była ogromna, mogłam spokojnie w niej tańczyć. Zdjęłam z siebie wszystko i weszłam pod prysznic. Za ok. 10 minut wyszłam z kabiny. Wytarłam ręcznikiem ciało i nakremowałam. Założyłam luźną i długą koszulkę z napisem  oraz krótkie spodenki.  Włosy rozczesałam i wysuszyłam. Zęby umyłam wzięłam swoje rzeczy, spakowałam do torby i wyszłam. Akurat spotkałam Harry'ego. 
-To będzie Twój pokój. Ja będę spał na kanapie, dopóki nie zwolni się pokój
-Nie wygłupiaj się, będziesz spał ze mną. To jeszcze nic nie znaczy.
-Na pewno?
-No tak, przecież nie gryzę. 
On się tylko zaśmiał i wszedł do łazienki. Weszłam do pokoju, postawiłam torbę i zaczęłam się rozglądać. Wszędzie były zdjęcia moje i Vicki. Boże hahaaha tyle wspomnień. Powiedzmy, że ona też nie miała łatwo w życiu. Nie wiem ile tak rozmyślałam, ale Harry stał tu od kilku minut i mi się przyglądał
-Długo tu tak stoisz?
- Z jakieś 5 minut. Nad czym myślisz?
-Nad niczym, tak tylko przypomniały mi się wszystkie wspomnienia.
-Masz szczęście,że miałaś i masz taką przyjaciółkę. Ja jakiś rok temu poznałem moich przyjaciół. Jesteśmy jak bracia. Możesz mi coś powiedzieć?

-Tak..?
-Czemu akurat chciałaś zarobić na sprzedaniu swojego ciała?
-Uhm.. W taki sposób łatwo jest zdobyć kasę. Pomyślałam, czemu nie? Gruba nie jestem. A widziałam na filmach co trzeba robić..Chciałam tylko spróbować..

-Brutalną pracę sobie wybrałaś. Robiłaś to już kiedyś? 
-Nie..
Podszedł do mnie i przytulił mnie. Odwzajemniłam uścisk. Taki przyjaciel to prawdziwy skarb.
-A Ty?
-Tak. Każda dziewczyna przylatywała do mnie i kleiła się. Wykorzystywałem to i zaciągałem je do łóżka, musiałem zapomnieć o problemach. Szkoda, że w taki sposób.Nie bój się, Ciebie nie mam zamiaru wykorzystać.
-To dobrze. Tak po za tym, zapomniałam się przedstawić. Emily jestem

-Piękne imię.Dzięki Harry, przez Ciebie się zarumieniłam
-Dziękuje, nigdy nie słyszałam niczego miłego od płci męskiej.
-A powinnaś, bo jesteś piękną dziewczyną.
-Jej Harry. Jestem zmęczona, chyba się położę. Dobranoc.
-Ja też. Kolorowych snów

I w tym momencie oboje położyliśmy się spać. Harry przytulił mnie od tyłu i w takiej pozycji zostaliśmy do rana.

_________________________________________________________________________________
Dałam plamy, znowu. 

#1

*Oczami Emily*
Zaraz zwariuje. Czemu mnie to spotyka?Użalałam się nad sobą w myślach.O to ja proszę państwa. Emily Beth, która pracuje jako prostytutka, żeby zarobić na życie. Tak naprawdę to pierwszy raz to robię.Nie mam o tym zielonego pojęcia. 
W oddali było widać jak podjeżdżający samochód. Zatrzymał się. Kierowca odtworzył jedno okno i wychylił się.
-Cześć mała. Szukasz czegoś konkretnego?
-W zasadzie to czekam na klienta.
-Zapłacę Ci  dużo. Wsiadaj
Tak jak powiedział tak zrobiłam. Jechaliśmy ok. 30 minut. Podjechaliśmy pod jakiś duży dom. Wysiadłam i  razem  z nim kierowałam się do willi.-Wchodź. Nic nie powiedziałam, tylko posłusznie wykonałam zadanie. Szliśmy do jakiegoś pokoju, chyba jego sypialni.-Usiądź,a ja się resztą zajmę.Najpierw zaczął od gładzenia mnie ręką, a potem chciał zdjąć mi bluzkę, ale się odsunęłam. Przestraszyłam się, tego co mnie czekało. Zaczęłam krzyczeć. Chciał mi na siłę zdjąć ciuch. Wyrwałam się i przy wejściu do sypialni wpadłam na chłopaka, młode ok. 17-19 lat. Chwile popatrzyłam na jego piękne zielone oczy. Spojrzał na mnie, potem na mężczyznę:
-Chodź tu mała zdziro
-Tato! Zostaw ją!

-Nie wtrącaj się gówniarzu. 
Popchnął go tak,że aż upadł. Biedny. Zaczął się do mnie zbliżać a ja oddalać od niego. W końcu skończyła mi się korytarz. Uderzył mnie, w policzek. Zaczęłam płakać, nie wytrzymałam. Chłopak wstał z ziemi wziął wazon i uderzył w nim ojca. Upadł. Podał mi rękę żebym wstała.-Chodź, szybko zanim się obudzi
-Okej.
-Wyjdź z domu i czekaj na mnie przed nim, zaraz przyjdę, tylko wezmę ciuchy

Szybko wybiegłam z domu i tak jak kazał chłopak czekałam przed nim.Za ok. 10 minut, chłopak zjawił się z wielką torbą. W ręce miał kluczyki, najprawdopodobniej do samochodu. Złapał mnie za rękę i lekko pociągnął żebym za nim szła.
-Tak w ogóle, to jestem Harry i bardzo Cię przepraszam za mojego tatę. Od śmierci matki stracił głowę. Żyję pracą, alkoholem i dziwkami.-lekko się do mnie uśmiechnął
-Nic nie szkodzi, sama tego chciałam.
-Czemu?
-Długa historia. 
Odtworzył mi drzwi. Jaki dżentelmen. Okrążył auto i wsiadł do niego. Włożył kluczyk do stacyjki i ruszył. Zastanawiałam się gdzie mnie zabierze.-Gdzie mieszkasz?
-Uhm.. nie mam mieszkania.
-To gdzie mieszkasz?
-Mieszkałam z tatą, ale zaczął mnie bić i powiedział, że jak nie zarobię kasy to nie mam po co wracać.
-A nie masz żadnej przyjaciółki u której mogłabyś się zatrzymać?
-Mam jedną, ale ona wyjechała na tydzień. Zresztą ona mieszka z chłopakiem, nawet się o to nie pytałam jej.
-To zamieszkasz ze mną i moimi znajomymi.

-Nie trzeba serio. Nie chcę sprawiać kłopotów.
-Jakie kłopoty! Proszę pozwól mi Ci pomóc.
-No dobra. Ale to może najpierw wpadnę do domu po ubrania?
-Dobra, gdzie mieszkasz?
-Tu za zakrętem.
Gdy już podjechaliśmy pod dom, wysiadłam i szłam w jego kierunku.
-Wejść z Tobą?
Zaprzeczyłam głową. Cicho odtworzyłam drzwi. Tata spał na kanapie. Jeśli uda mi się cicho wejść do pokoju i wyjść z domu cała, to będzie dobrze. Delikatnie kładąc stopę na kafelkach szłam. Uh. jestem. Dobra Em, to co potrzebne. Wzięłam średniej wielkości torbę i zaczęłam do niej pakować do niej to co najpotrzebniejsze. I wyszłam Zeszłam ze schodów i już chciałam odtworzyć drzwi, gdy nagle ktoś mnie złapał za nadgarstek.
-Gdzie się wybierasz? Masz kasę?
-Nie mam
-Miałaś bez niej nie wracać!
-Tak, wiem, przepraszam.

Żebyście widzieli gniew  w jego oczach, nie do opisania. Najpierw dał mi siarczysty cios w policzek, a potem walnął mnie w oko. Upadłam na ziemie. Już widziałam, że chciał mnie kopnąć, ale nagle drzwi się odtworzyły a w nich pokazał się Harry. Podszedł do mojego ojca i walnął go w twarz. Podał mi rękę i szybko wyszliśmy  z domu. W takim samym tępię odjechaliśmy z podjazdu.
_________________________________________________________________________________

I oto pierwszy rozdział, nie jest jakiś wspaniały. Ale jest. Mam nadzieje, że się spodoba. Zainspirował mnie do tego piosenka Ed'a- The a Team. :) Przepraszam za wszelkie błędy.