Za jakieś 15 minut, podszedł do mnie jakiś młody chłopak ok 23 lat.
-Cześć mała, może masz ochotę na małe co nie co?
-Jeśli zapłacisz, to mogę mieć
-I na taką odpowiedź liczyłem, odpowiada Ci 50 funtów?
-Oczywiście
-To chodź do mnie, mieszkam tu nie daleko
Szliśmy z jakieś 10 minut. Weszliśmy do jakieś bloku, nie był za ładny. Odtworzył mi drzwi. Usiadł na łóżku. Rozebrałam się do bielizny, i lekko go pochnełam, żeby się położył. Zaczełam go całować po ustach, szyi itd. Zamieniliśmy się pozycjami. Teraz ja byłam na dole, chłopak był bardzo delikatny, obchodził się ze mną, jak ze szkłem. Do mieszkania wparowała Vicktoria i reszta ferajny.
-No kurwa, znowu Wy?
Harry był bardzo wściekły, a nawet zazdrosny. W końcu go zdradziłam. Nie myślałam o tym, chciałam im tylko zrobić na złość.
-Przyśliśmy po Ciebie, abyś nie zrobiła głupstwa.
-Takiego jak Wy?
-Emily, już nie bądź taka pyskata tylko się ubieraj-krzyknął Harry
-Ja nigdzie się nie wybieram
-Trzymajcie mnie no. Em, zrobiłam głupstwo, wiem, ale nie musisz nam na złość robić.
-Robię to dla siebie
Harry wziął mnie na ręcę i wyniósł z tego mieszkania. Vicki wzieła sukienkę.
-No już, ubieraj się- dała mi sukienkę
Założyłam sukienke, bo już nic innego nie mogłam zrobić.
-No wreszcie. Mamy do pogadania Em, ale to w domu.
-Victoria, daj mi spokój. Mam dość tych rozmów. Traktujecie mnie jak 5 letnie dziecko.
-Najwidoczniej tak się zachowujesz.
-Kurwa
Gdy wychodziliśmy z boku paru mężczyzn na mnie gwizneło. Uśmiechnełam się do nich
-Przestań
Wpakowali mnie do samochodu. Siedziałam z tyłu z Harry'm. Płakał. Zrobiło mi się smutno. Co ja narobiłam. Same kłopoty robię.
Między nami, a przodem była czarna szyba jak w limuzynach. Dźwiękoszczelna. Mogliśmy w spokoju porozmawiać
-Nie płacz- złapałam za twarz Harry'ego.
-Jak mam nie płakać jak osoba, która kocham mnie zdradziła.
On mnie kocha..? Boże ale ja jestem okropna.
-Harry ja przepraszam Cię tak bardzo, ale nie jestem przyzywczajona, żeby ktoś mnie tak pilnował.
-Od tej pory, kiedy powiedziałaś, że nie robiłaś tego z nikim, chciałem, zebym to ja był tym pierwszym
Uśmiechnełam się i go pocałowałam. Ręką jeździł w górę i dół
-I będziesz nim, nie miałabym odwagi współżyć z nim
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz