piątek, 22 marca 2013

Informacja od autorki

Cześć! Mam prośbę, jeżeli ktoś czyta moje opowiadanie, chociaż wątpie, to zostawiajcie komentarz, albo piszcie do mnie na tt:AgataStyles69 :) Nie wiem czy jest sens pisać dalej.

czwartek, 21 marca 2013

#8

-Harry wyjezdzam do domu. sprawdzić co z ojcem i tak dalej
-Na pewno, a jak coś Ci zrobi? 
- nie zrobi.. nie boj sie
Kiwnął głową na znak że rozumie. 
***
-Tato!!
Rozglądałam się po wszystkich pokojach/ Nie było go. Zajrzałam do łazieńki, to co zobaczyłam mnie z szokowało. Miał podciętę żyły.Zaczełam płakać. Straciłam jedyną rodzinę. Wybrałam numer do Harry'ego.
-Halo? Coś się stało
-M-Możesz przyjechać do mnie? Proszę?
-Tak, zaraz będę.
Za ok. 15 minut był. Nie ruszyłam się z miejsca. Harry zastał mnie w lazience płaczącą i skuloną. Spojrzalam na niego, wstałam i go pzytuliłam. Nogi zawiążałam mu w pasie. Usiediśmy na łóżku i sie przytulalismy. Plakalam mu caly czas w ramionach.
-Mała nie płacz proszę 
-trudno mi nie płakać. To był mój tata. Wychowywał mnie
-w brutalny sposób
-od śmierci matki
-nie rozmawiajmy o tym. zadzwonilas po karetke.
-nie
Harry wyjął telefon, zadzwonil i podal dane. Za 15 minut przyjechala karetka. Odtworzyłam drzwi.
-Jest na górze-powiedziałam
-co się dokładnie stąło?- spytał się jeden mężczyzna
-Jak już przyszłam do domu już tak leżał
-Rozumiem ile pani w domu nie było
-więcej niż trzy miesiące
-jest pani pełnoletnia
-nie
-a zz kim pani przebywała w tym czasie
-emm, z moim chlopakiem.- pokazam na Harry'ego
-A ile wy macie lat?
-Ja mam 17 a on 18. 
-Rozumiem. a czemu nie przebywałas w domu z ojcem?
-Bo... On mnie bił.
-czemu nei zadzwonilas na policje?
Juz chcialam odpowiedziec kiedy przerwal nam jeden z ratownikow. 
-Ej chlopaki, jest tu jakiś liscik do jego corki.
Podeszlam i wzielam ta karteczke od nieg, bylo napisane:
Droga Emily.
Przepraszam, że tak Cię traktowałem ale nie radziłem sobie z tym wszystkim.
Twoja mam byla moją miłością i bardzo mi jej brakowało
Mam nadzeje,że  będziesz szczęśliwa ze swoim chłopakiem
Kocham Cię, tata. 
popłakałaam sie. Nie wiedziałam, że mnie kochał. Myślałam, że jestem mu tylko potrzebna do zrobienia kasyHarry podszedl i mnie przytulił 
***
-Halo?
-Emily, możemy pogadać
-no tak.
-Harry jest zdesperowany odkąd zaczełaś chodzić z Joshem.
-Co mu jest?
-codziennie do domu przychodzą dziewczyny. za każdym razem inna. Przychodzą tylko na sex do niego, proszę zrób coś. 
-dobra, zaraz będę
Po 30 minutach bylam u harry'ego
Zapukalam, odtowrzył mi żegnąć się z jakąś dziewczyną. Spojrzalam na nią ze zdziwieniem. Wypudrowana lala. Ehh..
-Cześć Harry
-Hej
-Mogę wejść? Lou mnie zaprosił
-no jasne
- a tak w ogóle to co tam u ciebie? 
- po staremu a co tam u Ciebie i Josha?
-Emm, nie jesteśmy już ze sobą. 
-Czemu?
-Zdradził mnie dwa razy
-przykro mi
-szkoda, że tylko mi nie..
Pogadałam trochę z Louisem o Harry'm. I poszłam do niego do pokoju. Zapukałam.I usłyszałam cichę proszę. Był w samych bokserkach
-Nie przeszkadzam?
-Nie, wchodź
-Musimy pogadać
-Nie mamy o czym
-a mi się wydaje, że jednak mamy
-dobra, o czym?
-Lou do mnie zadzwonił. Powiedział, że od chwili kiedy dowiedziałeś się że mam chlopaka, zaczełeś chodzić po klubach i przyprowadzać dziewczyny do domu. 
-Nawet jak tak, to nie powinno Cię to interesować
-Możliwe, ale po prostu nie martwie
-Nie potrzebnie
Miałam łzy w oczach. Był taki oschły. 

#7

Następnego dnia
Obudziłam się. Odwróciłam się na drugi bok. Harry już nie spał. Płakał. Patrzyliśmy na siebie dłuższy czas.Nie wytrzymałam. Wstałam do pozycji siedziącej. Oparłam łokcie o kolana i się popłakałam. Miałam wielką ochotę przytulić się do Harry'ego i go pocałować. No ale niestety nie mogłam. Wstałam i wyszłam. Gdy schodziłam na dół szłyszałam, że Harry uderzył o drzwi ręką, lub nogą, no nie wiem. Siedziałam skulona  w kuchni. Zigorował mnie. Ehh, nie ważne. Wstałam poszłam się umyć. Oczywiście zapomniałam ubrań. więc wyszłam w samym ręczniku. Mialam nadzieje, że Harry'ego nie będzie w pokoju. Niestety był

-Zapomniała ciuchów.. 
Popatrzył na mnie przygryzł dolną wargę i się odwrócił.
-Spoko
Wzięłam to co potrzebne  i weszłam do łazienki. Ubrana, uczesana i umalowana wyszłam
Nagle zadzwonił moj telefon
-haloo?
-Emilyy!!!
-boże, Vic, co się stało
Harry zaciekawił się rozmową i niecierpliwe się na mnie patrzył
-Ja rodzę !
-Jak to kurwa rodzisz, teraz? Jest Zayn przy tobie? Przyjechać po Ciebie, boże Vic żyjesz?
-Możesz przyjechać po mnei z Harry'm?
-Nie wiem czy będzie chciał
Spojrzałam się na Harry'ego i kiwnął głową. Wziął to co potrzebne i mnie pociągnął na dól do samochodu. 
-Już jedziemy, trzymaj sie
-tylko szybko
-okey
Jezuu, biedna dziewczyna. Mieszkaliśmy blisko siebie wiec za ok 10 minut bylismy juz.
Weszlam bez pukania a za mna Harry
-Vic. Gdzie jesteś?
-Ałł.. W kuchni
Wzieliśmy Victorie do samochodu i zawieźliśmy ją do szpitala. tam się nią zajeli. Czekamu już z 2 godziny. 
-Możecie wejśc- powiedział lekarz do nas
Weszliśmy i zobaczyliśmy mała dziewczynkę. Słodka jak cukeirek. Popłakałam sie ze wzruszenia.
-Nie płacz- powiedziała victoria
-Ale jest tak piękna, że nie mogę się powstrzymać,
-Wy też takiego będziecie mieli
Spuściliśmy głowy. Taa. ona nie wiedziała o tym, że zerwaliśmy
-Zadzwonić do Zayna?- spytałam
-Umm, tak. Ej, pójdziesz po kawę dla Harry'ego?
-Ale ja nie chciałe.-Wiktoria pukneła Harry'ego w brzuch-Tak poproszę.
Popatrzyłam na nich smutnym wzrokiem. Pewnie znowu chcą się migdalić
-pewnie, zaraz będę
Wyszłam z pokoju i kierowałam się do bufetu w tym czasie dzwoniąc do Zayn'a. 
-Halo?
-Może byś sięw końcu zjawił. Vicki urodziła Ci dziewczynke
-Jak to? Czemu nie zadzwoniła do mnie?
-nie wiem, jej się spytaj
-uhm, dobra zaraz będę- i się rozłączył
zamowiłam kawe i poszłam na góre. Rozmawiali o czymś, podeszłam bliżej i podsłuchałam
-powiedz jej to
-i co powiem: przepraszam seks na zgode?
Zaśmieli się cicho
- powiedz co Ci serce powie
-Nie będzie chciała do mnie wrócić, nienawidzi mnie..
-jesteś dla niej całym życiem. ona Cię potrzebuje
Weszłam do pokoju, Harry trzymał dziecko w rękach. Słodko to wyglądało. Uśmiechnełam się. 
-Chcesz potrzymać?- zapytał mnie Harry
-Pewnie
Dała, mu kawe a on mi dziecko.
-Słodko razem wyglądacie- pwoedziala Vic
-Chciałabym mieć takie urocze dziecko. Jak ją nazwałaś?
-Charlie
-Ślicznie
Do pokoju wszedł Zayn
-Dobra my chyba juz bedziemy sie zbierac- powiedzial Harry
Spojrzalam na niego ze zdzwiniem
- a tak.to pa. \
dałam całusa Vick i Zayn'owi i poszliśmy

środa, 20 marca 2013

#6

*4 miesiące później*
Gdy Zayn dowiedział się o ciąży Vicki, był wściekły. Wściekły na to, że zrujnował jej i sobie życie. Nie byli gotowi na zostanie rodzicami. Dużo się kłócili. Zayn przychodził pijany do domu i nie wiadomo co przedtem robił. No ale nie ważne, ogarnął się, to najważniejsze. Poznali trzech innych chłopaków. Jeżeli się nie mylę to Liam'a, Louis'a i Niall'a. Jeden z nich był singlem. Ten słodki Irlandczyk  Robiliśmy imreze zapoznawczą. Z alkoholem oczywiście, ale Zayn i Vicki nie mogli pić, ktoś musiał nas pilnować. 
-Gotowa?- zapytał Harry
-Tak. 
Byłam ubrana w w sukienkę sięgającą do przed kolan. Oczywiście obcisła. Żebyście widzieli wzrok Harry'ego hahaha, nie nieźle. 
-To idziemy
**
-Podać coś- podszedł do nas bardzo przystojny kelner, wszystkie dziewczyny przy tym stoliku miały rozmarzone oczy
-ja poproszę piwo- powiedziałam
-my również- odrzekły dziewczyny
-zaraz będzie. 
Uśmiechnełyśmy się wszystkie do niego.a Chopcy mieli takie zazdrosny miny. Ojej, to takie słodkie było
-Dziewczyny, co to miało być?- zapytał Liam
Spojrzałyśmy na siebie i zaczełyśmy chichotać.
Po jakiejś godzinie rozmów wszyscy (wstawieni) zaczeli się bawić. Ja z Harry'm tańczyliśmy. Gdy skończyła się piosenka powiedziałam, że idę się napić. Podeszłam do stolika. Posiedziałam jakieś 5 minut i poszłam na parkiet, Szukałam mojego chłopaka w tłumie, ale nie widziałam go. No trudno, może poszedł się wywietrzyć. Skierowałam się w stronę damskiej toalety. To co zobaczyłam kompletnie mnie zszkokowało. Tak, właśnie. Harry całował się z jakąś wytapetowaną lalą.
***

Pojechałam do domu Vic i Zayn'a Nie miałam ochoty go widzieć. Przespałam tam jedną noc i pojechałam do domu. W domu nikogo nie zastałam, mozę i lepiej?
Ok. 17 zjawił się w końcu Harry. Podszedł do mnie i mnie pocałował w usta. Odwazemniłam pocałunek, chciałam ostatnio raz poczuć ich smak.Poleciały mi łzy. Harry spojrzał na mnie ze zdziwniem

-Co jest mała?
-Co jest mała?! Kurwa mać zdradziłeś mnie- w tym momencie rozkleiłam się na maxa
-jak to zdradziłem?
-nie pamiętasz? klub, łazienka, wypudrowana lala
-Oh..
-Tak, oh..
-ja przepraszam Cię bardzo, nie chciałem, to było..
-tak podwpływem alkoholu, słyszałam już to. 
-i co zrobisz? wyprowadzisz się?
-nie mam gdzie, nie chcę zawracać Vick głowy.
nie wiedział co powiedzieć, był smutny..
-nie ma też sensu, żeby któreś znas spało na kanapie. po prostu zakonczmy ten zwiazek, nie ma sensu go dalej ciagnac. oboje jestesmy sobie warci
ominelam go i poszlam na gore spac. 

#5

Za jakieś 15 minut, podszedł do mnie jakiś młody chłopak ok 23 lat. 
-Cześć mała, może masz ochotę na małe co nie co?
-Jeśli zapłacisz, to mogę mieć
-I na taką odpowiedź liczyłem, odpowiada Ci 50 funtów?
-Oczywiście
-To chodź do mnie, mieszkam tu nie daleko 
Szliśmy z jakieś 10 minut. Weszliśmy do jakieś bloku, nie był za ładny. Odtworzył mi drzwi. Usiadł na łóżku. Rozebrałam się do bielizny, i lekko go pochnełam, żeby się położył. Zaczełam go całować po ustach, szyi itd. Zamieniliśmy się pozycjami. Teraz ja byłam na dole, chłopak był bardzo delikatny, obchodził się ze mną, jak ze szkłem. Do mieszkania wparowała Vicktoria i reszta ferajny.
-No kurwa, znowu Wy?
Harry był bardzo wściekły, a nawet zazdrosny. W końcu go zdradziłam. Nie myślałam o tym, chciałam im tylko zrobić na złość.
-Przyśliśmy po Ciebie, abyś nie zrobiła głupstwa.
-Takiego jak Wy?
-Emily, już nie bądź taka pyskata tylko się ubieraj-krzyknął Harry
-Ja nigdzie się nie wybieram
-Trzymajcie mnie no. Em, zrobiłam głupstwo, wiem, ale nie musisz nam na złość robić. 
-Robię to dla siebie
Harry wziął mnie na ręcę i wyniósł z tego mieszkania. Vicki wzieła sukienkę. 
-No już, ubieraj się- dała mi sukienkę
Założyłam sukienke, bo już nic innego nie mogłam zrobić. 
-No wreszcie. Mamy do pogadania Em, ale to w domu. 
-Victoria, daj mi spokój. Mam dość tych rozmów. Traktujecie mnie jak 5 letnie dziecko.
-Najwidoczniej tak się zachowujesz. 
-Kurwa
Gdy wychodziliśmy z boku paru mężczyzn na mnie gwizneło. Uśmiechnełam się do nich
-Przestań
Wpakowali mnie do samochodu. Siedziałam z tyłu z Harry'm. Płakał. Zrobiło mi się smutno. Co ja narobiłam. Same kłopoty robię.
Między nami, a przodem była czarna szyba jak w limuzynach. Dźwiękoszczelna. Mogliśmy w spokoju porozmawiać
-Nie płacz- złapałam za twarz Harry'ego. 
-Jak mam nie płakać jak osoba, która kocham mnie zdradziła.
On mnie kocha..? Boże ale ja jestem okropna.
-Harry ja przepraszam Cię tak bardzo, ale nie jestem przyzywczajona, żeby ktoś mnie tak pilnował.
-Od tej pory, kiedy powiedziałaś, że nie robiłaś tego z nikim, chciałem, zebym to ja był tym pierwszym
Uśmiechnełam się i go pocałowałam. Ręką jeździł w górę i dół
-I będziesz nim, nie miałabym odwagi współżyć z nim 

#4

Minęły dwa tygodnie od tamtego zdarzenia. Victoria nadal jest na mnie wściekła za to co chciałam zrobić, ale cały czas mnie przytula i ze mną rozmawia. Głównie o ojcu. A co z Harry'm? Zbliżyliśmy się do siebie. Wczoraj nawet chciał mnie pocałować, ale przeszkodził nam Zayn. Z moich przemyśleń wyrwał mnie męski głos.
-Gdzie się włóczyłaś gówniaro? Masz kasę?

Spojrzałam się na niego i chciałam uciec, ale przyparł mnie do muru.
-Puszczaj mnie!
-Jak dasz kasę to się zastanowię..- ten jego cwany uśmieszek, boże nie nawidziłam go tak bardzo.
-Kij Ci w oko.- i naplułam na niego
Walnął mnie tak mocno, że myślałam że oberwałam cegłą. Trzymałam się za ten policzek cały czas. Byłam szokowana, aż nagle zjawiła się Vicki z Harry'm i Zayn'em
-Czy pan jest normalny? Nie bije się własnego dziecka- Odezwała się moja przyjaciółka i stanęła przede mną, aby mnie uchronić
- Ooo, cześć Vicki,
Dotknął jej policzki, ale ta złapała jego rękę i ją wykręciła.
-Ty mała gówniaro! - Już zamierzał ją uderzyć gdy Zayn uderzył go w brzuch
-Nie dotykaj jej
Kucnęłam i zaczęłam płakać, czemu ja mam takie życie? Harry do mnie podszedł i wziął na ręce. Płakałam mu cały czas w ramiona. Za ok. 5 minut byliśmy w domu.
-Więcej nie wychodź sama. Martwiliśmy się
-Hazz mam 17 lat, jestem już dużą dziewczynką, poradzę sobie.
-Właśnie było widać
Wstałam i poszłam do naszego pokoju, mam tego dość, że wszyscy mnie tak bronią. 
-Em, nie denerwuj się. Jesteś za słaba na bronienie się przed ojcem
- Jasne..
Usiadł obok mnie na łóżku i zaczął się do mnie zbliżać. Poczułam smak jego ust. Niewinny pocałunek stał się namiętnym. O tych paru lat poczułam się szczęśliwa, pierwszy raz się uśmiechnęłam. 
-Piękny masz uśmiech- zaśmiał się
-Dziękuje
-Cieszę się, że to ja jestem tym, który sprawia, że się uśmiechasz
Zaśmiałam się usiadłam na nim okrakiem i znowu zaczęliśmy się całować, śmiejąc się przy tym.
-Jakie musiałam mieć szczęście, żeby Ci spotkać?
-Oto samo pownieniem się zapytytać.
-Proszę Cię, nie opuszczaj nigdy mnie
-Obiecuję
Do pokoju wparowała Vicki i ze zdziwieniem się na nas popatrzyła. Odskoczyłam od Harry'ego jak poparzona
-Co jest?
-Co jest? Ja tu staram się, żeby Twój ojciec Cię więcej nie uderzył, a Ty się migdalisz z Hazz'ą
-Kurwa, Victoria, wiesz jak dawno nie byłam tak szczęśliwa jak jestem teraz? A Ty jeszcze próbujesz mnie dobić. Dzięki za pomoc, ale nie musisz nic robić
-Em, ja..
-Daruj sobie
Wyszłam z pokoju i poszłam na taras. Siedział tam akurat Zayn
-Mogę jednego?- pokazałam na paczkę papierosów
-Przecież Ty nie palisz.
-Czasami, jak muszę odreagować
Dał mi jednego, rozpaliłam go i delektowałam sie smakiem czekoladowych fajek.
Za jakieś 5 minut zeszła Vici
-Em, możemy pogadać?
Wstałam i chciałam wyjść gdy w wejściu pojawił się Harry 
-przesuniesz się?
-nie wypuszczę Cię póki nie dogadasz się z Vicki
-Jezu, dobra
Usiadłam tam gdzie przed chwilą siedziałam. Nogi wziełam pod siebie i oparłam brodę o kolana. W tym czasie Chłopcy wyszłi i zostaliśmy tylko my
-Em, ja Cię bardzo przepraszam za to co powiedziałam, tylko po prostu się martwie o Ciebie. 
-Vicki ja rozumiem, ale ostatio na mnie naskakujesz o byle co
-Bo ja muszę Ci coś powiedzieć
-Jeszcze coś? no dawaj
-Jestem w ciąży z Zayn'em
-No to gratuluję-posłałam jej ciepły uśmiech
-Ale..bo kiedy Ty wyszłaś na spacer, ja pocałowałam się z Harry'm
-Coo?! Czy Ty jesteś normalna? Nie dość że zdradziłaś chłopaka, to całowałaś się z tym chłopakiem, który mi sie podoba. Tak się nie robi
-Ja wiem, ale to był po prostu impuls. 
-No jasne
Wstałam i wyszłam. Popatrzyłam na Harry'ego z pogardą. Czułam się wykorzystywana. 
-Miałaś jej tego nie mówić
-No wiem, ale nie mogłam jej okłamywać
Zatrzymałam się i cofnełam, popatrzyli na mnie odtworzyli buzie żeby cos powiedzieć ale im przerwałam
-Zayn o tym wie..? O ciąży i pocałunku?
-N-Nie, ale Em..
Szybko pobiegłam na góre krzycząć jego imię. Niestety nie dobiegłam bo Vicki złapała mnie za nogę, w efekcie się przewróciłam. Usiadła na mnie okrakiem i zaczełyśmy się szarpać
-Jesteś zwykła suką Em!
-Ja? A kto się całuje z innymi gdy ma swojego?
-Przecież Cię przeprosiłam
-To, że Ci wybaczę nie znaczy, że zapomnę
Zayn zdjął ze mnie Vick i zaniósł do pokoju gdzie tam zaczeła się rozmowa o o tym co się stało
Harry podał mi rękę, ale ją zignorowałam i wstałam bez jego pomocy.Chciałam zejść na dół ale Harry lekko popchnął mnie w strone naszego pokoju i zamknął drzwi, żeby nam nikt nie przeszkadzał
-O co chodzi? 
Nie odezwałam się tylko oparłam się o ścianę
-Em, nie zachowuj się jak dziecko!
-Przecież nim jestem. Jestem ochraniana 24h na dobę. Czuję się kurwa jak w więzieniu.
Oparł się jedną ręką o tą ścianę o którą sie opierałam. Spojrzałam mu w oczy. Był w nich ból, smutek
-Po prostu nie chcę Cię stracić
-Najlepiej, żebym była z Tobą w tym pokoju i migdaliła się z Tobą całe miesiące, nie?
Spojrzałam na niego z ironią.
-Niby taka szczęśliwa, a popatrz jak jedna wiadomość, może popsuć dzień.Może jednak wrócę do mojej niedoszłej pracy
-Przestań, proszę.Nawet nie myśl, że pozwolę Ci na pracę prostytutki. 
-Ach, zapomniałam, że jestem jeszcze za mała
-Boże, ale Ty jesteś uparta
-Skończyłeś już?
Walnął pięścią w ścianę, naprawdę łatwo go wyprowadzić z równowagi. Poszedł położyć się na łóżko i patrzył cały czas na mnie. Zignorowałam go wziełam ciuchy i poszłam się przebrać do łazienki.Ubrałam się w obcisła sukienkę, sięgającą do połowy  moich ud. Włosy rozczesałam i wyszłam. Założyłam wysokie szpilki. Popatrzyłam się na Harry'ego i się uśmiechnęłam. Wyszłam z domu i skierowałam się przed klub czekając na chętnego.

________________________________________________

Przepraszam, za błędy. Mam nadzieje, że się spodoba. 

wtorek, 19 marca 2013

#3

Uniosłam powieki do góry. Harry'ego obok mnie nie było tylko jakaś karteczka.
                                                                 Em, poszedłem do sklepu

                                                          aby nam coś kupić do jedzenia
                                                              Będę niedługo, Harry. xx
Mój boże, on jest taki słodki, opiekuńczy, troskliwy i długo by wymieniać. Dobra czas się ogarnąć. Wstałam i poszłam się umyć. Ponieważ, że zapomniałam ubrań, to miałam na sobie tylko bieliznę. Włosy rozczesałam i wyszłam z łazienki. Zaczełam szukać jakiś ładnych ciuszków, gdy nagle do pokoju wszedł Harry. Kątem oka zauważyłam,że opiera się o framugę i przygląda się mojemu ciału. Miałam dwie blizny na zewnętrznej stronie ud, tak cięłam się. Podszedł do mnie i dotknął ich. Spojrzałam na niego ze szklanymi oczami.
-Proszę nie pytaj o to.
Kiwnął na znak, że rozumie. Kucnął i pocałował je. To co zrobił trochę mnie zszokowało. Może chciał mi dać do zrozumienia, że mogę na niego liczyć..?

Kiedy wstał, przytuliłam się do niego,mocno.
-Jesteś wspaniały. Na prawdę.

-Masz u mnie całkowite wsparcię, ale proszę, nie tnij się więcej.
Kiwnełam. Odsunełam się od niego, wziełam obcisła bluzkę na ramiączka, sweterek i krótkie spodenki. Harry cały czas mi się przyglądał. Gdy skończyłam się ubierać zaprosił mnie na dół na śniadanie.
-Zrobiłem naleśniki, lubisz?

-Głupie pytanie, ocziwście, że tak. 
Usiedliśmy do stołu i zaczeliśmy jeść. Po umyciu naczyń i ogarnięciu kuchni zaczeliśmy oglądać telewizje. Nagle do domu weszli nasze gołąbeczki.
-O heej, co tam u Wa... Boże Em, co Ci się stało?

-Nic takiego.
-Jak to nic? Masz sine oko i czerwony policzek, czyżby znowu ojciec? 
-Jezu Vic. Chodź do pokoju zaraz Ci opowiem.  Cześć Zayn
-Cześć. 
Gdy weszłyśmy już do pokoju, zaczełam jej wszystko opwoiadać.
-Czy Ty do końća oszalałaś?! Żeby coś takiego zrobić? Sprzedawać własne ciało?

-Przecież tego nie zrobiłam, uświadomiłam sobie to w pore!
-W pore?! Kobieto, gdyby nie Harry, to być została zgwałcona! Nigdy więcej w takim stanie Cię nie zostawie. 
-Vic, mam 17 lat, jestem już duża.
-Najwidoczniej nie. 
Wściekła wyszła z pokoju. Ona nigdy nie była tą osobą co pocieszała tylko dawała dużego kopa w dupę. Nie lubiła użalania się nad sobą.Do pokoju wszedł Harry. Usiadł obok mnie i patrzył się na mnie. Wziął moją rękę i ją pocałował. Uśmiechnełam się do niego i położyliśmy się. Przytuleni do siebie.  

#2

Boże, czemu mnie zawsze coś takiego spotyka. Harry po jakiś 15 minut zatrzymał się. Spojrzał na mnie.
-Nie płacz proszę.
-Przepraszam, ale nie jestem silną osobą. 

-Czemu Twój tata to zrobił? No wiesz, wyrzucił Cię z domu?
-Tak samo jak Twój, stracił swoją miłość. Nie był gotowy na byciem ojcem, zawsze wychodził z domu. Nigdy nie miałam tak dobrego kontaktu z nim jak z mamą. Kiedy miałam 15 lat, mama zmarła. Pocięła się, nie wytrzymała psychicznie tego. Tak mi wstyd się przed kimś się tak odtworzyć. Nawet jak opowiadam to mojej przyjaciółce którą znam od dziecka, wstyd mi.
-Nie potrzebnie, to nie Twoja wina, że stało się tak jak stało. Nie obciążaj się tym, myślisz, że ja miałem łatwiej? Moja mama wyniosła się z tego domu, zostawiła mnie z nim. Uważała, że poradzi sobie ze mną. A ja jestem bardzo buntowniczy, nie dałem się bić. Zacząłem chodzić na boks. I tak jakoś udawało mi się przeżyć w tym domu. 
Spuścił wzrok. Widziałam jak spadła pojedyncza łza. Chwyciłam za jego podbródek i delikatnie uniosłam jego twarz. Patrzyliśmy w sobie oczy. Widziałam smutek  w jego oczach, a także współczucie  Dałam mu delikatnie buziaka  w policzek i przytuliłam się do niego. Popłakałam się, tak po prostu. Dałam upust emocjom. Gładził mnie po włosach, pocałował w szyje i się oddalił.
-Trzeba być silnym a nie miętki 
-Racja, ruszaj,
Tak jak powiedziałam tak zrobił. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Chyba się zakochałam. Głupio to brzmi. Bo poznałam go jakąś godzinę temu.. Za ok. 15 minut byliśmy na miejscu. Była to wielka willa.. Już ją gdzieś widziałam..Czekaj, czekaj.
-Harry.. Tu nie mieszka czasem Zayn z Victorią?
-Tak, a skąd wiesz? Bo byłam tu kiedyś, Victoria to moja przyjaciółka.
-Jaki świat jest mały.
-Dokładnie

-Cały tydzień ich nie będzie, więc mamy dom dla siebie. 
-To w sumie dobrze, bo nie jestem gotowa na te wszystkie pytania.
Harry się uśmiechnął i wziął nasze rzeczy. Odtworzył drzwi i weszłyśmy. Muszę przyznać, że w środku jest przepięknie. Harry położył na podłodze nasze rzeczy i podszedł do kominka i zaczął w nim grzać.
-Jeśli chcesz możesz pójść się umyć, na górze jest łazienka. W szafce są ręczniki, i jak będziesz potrzebowała to suszarka.
-Dobrze, dzięki
Wzięłam swoja torbę i poszłam  do łazienki. Była ogromna, mogłam spokojnie w niej tańczyć. Zdjęłam z siebie wszystko i weszłam pod prysznic. Za ok. 10 minut wyszłam z kabiny. Wytarłam ręcznikiem ciało i nakremowałam. Założyłam luźną i długą koszulkę z napisem  oraz krótkie spodenki.  Włosy rozczesałam i wysuszyłam. Zęby umyłam wzięłam swoje rzeczy, spakowałam do torby i wyszłam. Akurat spotkałam Harry'ego. 
-To będzie Twój pokój. Ja będę spał na kanapie, dopóki nie zwolni się pokój
-Nie wygłupiaj się, będziesz spał ze mną. To jeszcze nic nie znaczy.
-Na pewno?
-No tak, przecież nie gryzę. 
On się tylko zaśmiał i wszedł do łazienki. Weszłam do pokoju, postawiłam torbę i zaczęłam się rozglądać. Wszędzie były zdjęcia moje i Vicki. Boże hahaaha tyle wspomnień. Powiedzmy, że ona też nie miała łatwo w życiu. Nie wiem ile tak rozmyślałam, ale Harry stał tu od kilku minut i mi się przyglądał
-Długo tu tak stoisz?
- Z jakieś 5 minut. Nad czym myślisz?
-Nad niczym, tak tylko przypomniały mi się wszystkie wspomnienia.
-Masz szczęście,że miałaś i masz taką przyjaciółkę. Ja jakiś rok temu poznałem moich przyjaciół. Jesteśmy jak bracia. Możesz mi coś powiedzieć?

-Tak..?
-Czemu akurat chciałaś zarobić na sprzedaniu swojego ciała?
-Uhm.. W taki sposób łatwo jest zdobyć kasę. Pomyślałam, czemu nie? Gruba nie jestem. A widziałam na filmach co trzeba robić..Chciałam tylko spróbować..

-Brutalną pracę sobie wybrałaś. Robiłaś to już kiedyś? 
-Nie..
Podszedł do mnie i przytulił mnie. Odwzajemniłam uścisk. Taki przyjaciel to prawdziwy skarb.
-A Ty?
-Tak. Każda dziewczyna przylatywała do mnie i kleiła się. Wykorzystywałem to i zaciągałem je do łóżka, musiałem zapomnieć o problemach. Szkoda, że w taki sposób.Nie bój się, Ciebie nie mam zamiaru wykorzystać.
-To dobrze. Tak po za tym, zapomniałam się przedstawić. Emily jestem

-Piękne imię.Dzięki Harry, przez Ciebie się zarumieniłam
-Dziękuje, nigdy nie słyszałam niczego miłego od płci męskiej.
-A powinnaś, bo jesteś piękną dziewczyną.
-Jej Harry. Jestem zmęczona, chyba się położę. Dobranoc.
-Ja też. Kolorowych snów

I w tym momencie oboje położyliśmy się spać. Harry przytulił mnie od tyłu i w takiej pozycji zostaliśmy do rana.

_________________________________________________________________________________
Dałam plamy, znowu. 

#1

*Oczami Emily*
Zaraz zwariuje. Czemu mnie to spotyka?Użalałam się nad sobą w myślach.O to ja proszę państwa. Emily Beth, która pracuje jako prostytutka, żeby zarobić na życie. Tak naprawdę to pierwszy raz to robię.Nie mam o tym zielonego pojęcia. 
W oddali było widać jak podjeżdżający samochód. Zatrzymał się. Kierowca odtworzył jedno okno i wychylił się.
-Cześć mała. Szukasz czegoś konkretnego?
-W zasadzie to czekam na klienta.
-Zapłacę Ci  dużo. Wsiadaj
Tak jak powiedział tak zrobiłam. Jechaliśmy ok. 30 minut. Podjechaliśmy pod jakiś duży dom. Wysiadłam i  razem  z nim kierowałam się do willi.-Wchodź. Nic nie powiedziałam, tylko posłusznie wykonałam zadanie. Szliśmy do jakiegoś pokoju, chyba jego sypialni.-Usiądź,a ja się resztą zajmę.Najpierw zaczął od gładzenia mnie ręką, a potem chciał zdjąć mi bluzkę, ale się odsunęłam. Przestraszyłam się, tego co mnie czekało. Zaczęłam krzyczeć. Chciał mi na siłę zdjąć ciuch. Wyrwałam się i przy wejściu do sypialni wpadłam na chłopaka, młode ok. 17-19 lat. Chwile popatrzyłam na jego piękne zielone oczy. Spojrzał na mnie, potem na mężczyznę:
-Chodź tu mała zdziro
-Tato! Zostaw ją!

-Nie wtrącaj się gówniarzu. 
Popchnął go tak,że aż upadł. Biedny. Zaczął się do mnie zbliżać a ja oddalać od niego. W końcu skończyła mi się korytarz. Uderzył mnie, w policzek. Zaczęłam płakać, nie wytrzymałam. Chłopak wstał z ziemi wziął wazon i uderzył w nim ojca. Upadł. Podał mi rękę żebym wstała.-Chodź, szybko zanim się obudzi
-Okej.
-Wyjdź z domu i czekaj na mnie przed nim, zaraz przyjdę, tylko wezmę ciuchy

Szybko wybiegłam z domu i tak jak kazał chłopak czekałam przed nim.Za ok. 10 minut, chłopak zjawił się z wielką torbą. W ręce miał kluczyki, najprawdopodobniej do samochodu. Złapał mnie za rękę i lekko pociągnął żebym za nim szła.
-Tak w ogóle, to jestem Harry i bardzo Cię przepraszam za mojego tatę. Od śmierci matki stracił głowę. Żyję pracą, alkoholem i dziwkami.-lekko się do mnie uśmiechnął
-Nic nie szkodzi, sama tego chciałam.
-Czemu?
-Długa historia. 
Odtworzył mi drzwi. Jaki dżentelmen. Okrążył auto i wsiadł do niego. Włożył kluczyk do stacyjki i ruszył. Zastanawiałam się gdzie mnie zabierze.-Gdzie mieszkasz?
-Uhm.. nie mam mieszkania.
-To gdzie mieszkasz?
-Mieszkałam z tatą, ale zaczął mnie bić i powiedział, że jak nie zarobię kasy to nie mam po co wracać.
-A nie masz żadnej przyjaciółki u której mogłabyś się zatrzymać?
-Mam jedną, ale ona wyjechała na tydzień. Zresztą ona mieszka z chłopakiem, nawet się o to nie pytałam jej.
-To zamieszkasz ze mną i moimi znajomymi.

-Nie trzeba serio. Nie chcę sprawiać kłopotów.
-Jakie kłopoty! Proszę pozwól mi Ci pomóc.
-No dobra. Ale to może najpierw wpadnę do domu po ubrania?
-Dobra, gdzie mieszkasz?
-Tu za zakrętem.
Gdy już podjechaliśmy pod dom, wysiadłam i szłam w jego kierunku.
-Wejść z Tobą?
Zaprzeczyłam głową. Cicho odtworzyłam drzwi. Tata spał na kanapie. Jeśli uda mi się cicho wejść do pokoju i wyjść z domu cała, to będzie dobrze. Delikatnie kładąc stopę na kafelkach szłam. Uh. jestem. Dobra Em, to co potrzebne. Wzięłam średniej wielkości torbę i zaczęłam do niej pakować do niej to co najpotrzebniejsze. I wyszłam Zeszłam ze schodów i już chciałam odtworzyć drzwi, gdy nagle ktoś mnie złapał za nadgarstek.
-Gdzie się wybierasz? Masz kasę?
-Nie mam
-Miałaś bez niej nie wracać!
-Tak, wiem, przepraszam.

Żebyście widzieli gniew  w jego oczach, nie do opisania. Najpierw dał mi siarczysty cios w policzek, a potem walnął mnie w oko. Upadłam na ziemie. Już widziałam, że chciał mnie kopnąć, ale nagle drzwi się odtworzyły a w nich pokazał się Harry. Podszedł do mojego ojca i walnął go w twarz. Podał mi rękę i szybko wyszliśmy  z domu. W takim samym tępię odjechaliśmy z podjazdu.
_________________________________________________________________________________

I oto pierwszy rozdział, nie jest jakiś wspaniały. Ale jest. Mam nadzieje, że się spodoba. Zainspirował mnie do tego piosenka Ed'a- The a Team. :) Przepraszam za wszelkie błędy.