Minęły dwa tygodnie od tamtego zdarzenia. Victoria nadal jest na mnie wściekła za to co chciałam zrobić, ale cały czas mnie przytula i ze mną rozmawia. Głównie o ojcu. A co z Harry'm? Zbliżyliśmy się do siebie. Wczoraj nawet chciał mnie pocałować, ale przeszkodził nam Zayn. Z moich przemyśleń wyrwał mnie męski głos.
-Gdzie się włóczyłaś gówniaro? Masz kasę?
Spojrzałam się na niego i chciałam uciec, ale przyparł mnie do muru.
-Puszczaj mnie!
-Jak dasz kasę to się zastanowię..- ten jego cwany uśmieszek, boże nie nawidziłam go tak bardzo.
-Kij Ci w oko.- i naplułam na niego
Walnął mnie tak mocno, że myślałam że oberwałam cegłą. Trzymałam się za ten policzek cały czas. Byłam szokowana, aż nagle zjawiła się Vicki z Harry'm i Zayn'em
-Czy pan jest normalny? Nie bije się własnego dziecka- Odezwała się moja przyjaciółka i stanęła przede mną, aby mnie uchronić
- Ooo, cześć Vicki,
Dotknął jej policzki, ale ta złapała jego rękę i ją wykręciła.
-Ty mała gówniaro! - Już zamierzał ją uderzyć gdy Zayn uderzył go w brzuch
-Nie dotykaj jej
Kucnęłam i zaczęłam płakać, czemu ja mam takie życie? Harry do mnie podszedł i wziął na ręce. Płakałam mu cały czas w ramiona. Za ok. 5 minut byliśmy w domu.
-Więcej nie wychodź sama. Martwiliśmy się
-Hazz mam 17 lat, jestem już dużą dziewczynką, poradzę sobie.
-Właśnie było widać
Wstałam i poszłam do naszego pokoju, mam tego dość, że wszyscy mnie tak bronią.
-Em, nie denerwuj się. Jesteś za słaba na bronienie się przed ojcem
- Jasne..
Usiadł obok mnie na łóżku i zaczął się do mnie zbliżać. Poczułam smak jego ust. Niewinny pocałunek stał się namiętnym. O tych paru lat poczułam się szczęśliwa, pierwszy raz się uśmiechnęłam.
-Piękny masz uśmiech- zaśmiał się
-Dziękuje
-Cieszę się, że to ja jestem tym, który sprawia, że się uśmiechasz
Zaśmiałam się usiadłam na nim okrakiem i znowu zaczęliśmy się całować, śmiejąc się przy tym.
-Jakie musiałam mieć szczęście, żeby Ci spotkać?
-Oto samo pownieniem się zapytytać.
-Proszę Cię, nie opuszczaj nigdy mnie
-Obiecuję
Do pokoju wparowała Vicki i ze zdziwieniem się na nas popatrzyła. Odskoczyłam od Harry'ego jak poparzona
-Co jest?
-Co jest? Ja tu staram się, żeby Twój ojciec Cię więcej nie uderzył, a Ty się migdalisz z Hazz'ą
-Kurwa, Victoria, wiesz jak dawno nie byłam tak szczęśliwa jak jestem teraz? A Ty jeszcze próbujesz mnie dobić. Dzięki za pomoc, ale nie musisz nic robić
-Em, ja..
-Daruj sobie
Wyszłam z pokoju i poszłam na taras. Siedział tam akurat Zayn
-Mogę jednego?- pokazałam na paczkę papierosów
-Przecież Ty nie palisz.
-Czasami, jak muszę odreagować
Dał mi jednego, rozpaliłam go i delektowałam sie smakiem czekoladowych fajek.
Za jakieś 5 minut zeszła Vici
-Em, możemy pogadać?
Wstałam i chciałam wyjść gdy w wejściu pojawił się Harry
-przesuniesz się?
-nie wypuszczę Cię póki nie dogadasz się z Vicki
-Jezu, dobra
Usiadłam tam gdzie przed chwilą siedziałam. Nogi wziełam pod siebie i oparłam brodę o kolana. W tym czasie Chłopcy wyszłi i zostaliśmy tylko my
-Em, ja Cię bardzo przepraszam za to co powiedziałam, tylko po prostu się martwie o Ciebie.
-Vicki ja rozumiem, ale ostatio na mnie naskakujesz o byle co
-Bo ja muszę Ci coś powiedzieć
-Jeszcze coś? no dawaj
-Jestem w ciąży z Zayn'em
-No to gratuluję-posłałam jej ciepły uśmiech
-Ale..bo kiedy Ty wyszłaś na spacer, ja pocałowałam się z Harry'm
-Coo?! Czy Ty jesteś normalna? Nie dość że zdradziłaś chłopaka, to całowałaś się z tym chłopakiem, który mi sie podoba. Tak się nie robi
-Ja wiem, ale to był po prostu impuls.
-No jasne
Wstałam i wyszłam. Popatrzyłam na Harry'ego z pogardą. Czułam się wykorzystywana.
-Miałaś jej tego nie mówić
-No wiem, ale nie mogłam jej okłamywać
Zatrzymałam się i cofnełam, popatrzyli na mnie odtworzyli buzie żeby cos powiedzieć ale im przerwałam
-Zayn o tym wie..? O ciąży i pocałunku?
-N-Nie, ale Em..
Szybko pobiegłam na góre krzycząć jego imię. Niestety nie dobiegłam bo Vicki złapała mnie za nogę, w efekcie się przewróciłam. Usiadła na mnie okrakiem i zaczełyśmy się szarpać
-Jesteś zwykła suką Em!
-Ja? A kto się całuje z innymi gdy ma swojego?
-Przecież Cię przeprosiłam
-To, że Ci wybaczę nie znaczy, że zapomnę
Zayn zdjął ze mnie Vick i zaniósł do pokoju gdzie tam zaczeła się rozmowa o o tym co się stało
Harry podał mi rękę, ale ją zignorowałam i wstałam bez jego pomocy.Chciałam zejść na dół ale Harry lekko popchnął mnie w strone naszego pokoju i zamknął drzwi, żeby nam nikt nie przeszkadzał
-O co chodzi?
Nie odezwałam się tylko oparłam się o ścianę
-Em, nie zachowuj się jak dziecko!
-Przecież nim jestem. Jestem ochraniana 24h na dobę. Czuję się kurwa jak w więzieniu.
Oparł się jedną ręką o tą ścianę o którą sie opierałam. Spojrzałam mu w oczy. Był w nich ból, smutek
-Po prostu nie chcę Cię stracić
-Najlepiej, żebym była z Tobą w tym pokoju i migdaliła się z Tobą całe miesiące, nie?
Spojrzałam na niego z ironią.
-Niby taka szczęśliwa, a popatrz jak jedna wiadomość, może popsuć dzień.Może jednak wrócę do mojej niedoszłej pracy
-Przestań, proszę.Nawet nie myśl, że pozwolę Ci na pracę prostytutki.
-Ach, zapomniałam, że jestem jeszcze za mała
-Boże, ale Ty jesteś uparta
-Skończyłeś już?
Walnął pięścią w ścianę, naprawdę łatwo go wyprowadzić z równowagi. Poszedł położyć się na łóżko i patrzył cały czas na mnie. Zignorowałam go wziełam ciuchy i poszłam się przebrać do łazienki.Ubrałam się w obcisła sukienkę, sięgającą do połowy moich ud. Włosy rozczesałam i wyszłam. Założyłam wysokie szpilki. Popatrzyłam się na Harry'ego i się uśmiechnęłam. Wyszłam z domu i skierowałam się przed klub czekając na chętnego.
________________________________________________
Przepraszam, za błędy. Mam nadzieje, że się spodoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz